Nigdy nie rezygnuj z celu - renowacja busa #6

Nigdy nie rezygnuj z celu - renowacja busa #6

"NIGDY NIE REZYGNUJ Z CELU TYLKO DLATEGO, ŻE OSIĄGNIĘCIE GO WYMAGA CZASU." 
- H. Jackson Brown

Wydawać by się mogło, że przy busie pracujemy już wieki. Powyższy cytat jest idealnym podsumowaniem. Bywały momenty, że mieliśmy już dość, ciągle wyskakiwało coś nowego, czasami biegliśmy z górki, ale bywało też pod górkę. Wszystko wymaga swojego czasu, my jednak uporczywie dążymy do celu. 

Lakierowanie nareszcie zakończone. Do dnia, którego kiedyś założyliśmy, że skończymy pozostał tydzień! Zdążymy?

Pozdrawiam serdecznie
Dagmara










Kanał Koryncki - nasza przygoda

Kanał Koryncki - nasza przygoda

 "ZANIM WYBIERZESZ CEL W ŻYCIU, SPRAWDŹ, CZY MASZ CZYM DO NIEGO STRZELAĆ" 
- Wojciech Wiercioch

Miejsce, w którym zapiera dech w piersiach, a swoim ogromem wzbudza jednocześnie przerażenie i zachwyt. Taki właśnie jest Kanał Koryncki.



Nasza historia

Postanowiliśmy się wybrać w stronę Kanału Korynckiego i zatapianego mostu, a że nasza podróż do Grecji była bez samochodu stwierdziliśmy, że pójdziemy piechotą. Z miejscowości, w której mieszkaliśmy, mieliśmy zaledwie 3 km wzdłuż wybrzeża. Spacerek przecież. Jednak ja miałam nieustające nadzieje, że namówię Mateusza na nieco dłuższą przechadzkę - wzdłuż Kanału Korynckiego, 7 km. Przecież nie tak dużo, myślałam. Ale wtedy jeszcze nie wpadłam na to, że będzie trzeba wrócić.



Wyszliśmy o świcie, no dobra, po śniadaniu i kawie... było już gorąco, skwar. Radośni i pełni życia, podziwiając okoliczną roślinność dotarliśmy do Kanału Korynckiego i opuszczanego mostu. Pierwsze wrażenie? Powalające. Most, jedyny taki, przynajmniej dla mnie. Nieco przerażający, bo drewniany, ale dzięki niemu z poziomu wody można zobaczyć cały Kanał. Przeszliśmy spokojnie na drugą stronę. Wokół panował spokój, w pobliżu spotkaliśmy jedną restaurację, w której można było kupić coś do picia, oczywiście wzięliśmy zbyt mało wody.



Czekaliśmy kilkanaście minut, aż zaczęły zjeżdżać się samochody, z których wybiegali ludzie z telefonami i aparatami. Ja oczywiście, nie chcąc przegapić najważniejszego momentu podbiegłam do brzegu z aparatem. Most zaczął się obniżać, zanurzał się coraz głębiej, aż zniknął całkowicie. Tam gdzie wcześniej przejeżdżały samochody, przepływały łodzie. Fantastyczny widok. Kiedyś podczas jednej z wypraw po Polsce obserwowałam obrotowy most w Giżycku, równie ciekawy, ale o wiele mniejszy.


Kiedy most powrócił do wcześniejszego stanu, a ja wszystko udokumentowałam, stwierdziliśmy, że pójdziemy spacerkiem wzdłuż Kanału Korynckiego. Na początku było wspaniale i wesoło, chociaż upał dawał się we znaki, a do końca daleko.


Widoki nieziemskie, sam Kanał i jego monumentalne ściany robiły ogromne wrażenie, a przepływające w dole statki tylko potęgowały to uczucie.




Szliśmy tak spory kawał drogi, podziwiając widoki, aż w pewnym momencie, idąc, zgubiłam buta. Zerwały mi się paski od sandałów. No i co teraz zrobić? Nie mając nic w plecaku (żeby był lżejszy), co mogłoby się przydać do naprawy. Szukaliśmy wokół czegokolwiek, ale cóż można znaleźć w polach i sadach oliwnych. Przypomniało mi się, że mam wydrukowane kartki z opisami i historią Kanału Korynckiego, które były spięte zszywką. Tą właśnie zszywką Mateusz naprawił mi sandał i tak szliśmy przez kolejne kilometry.



Założyliśmy sobie wtedy cel. Chcieliśmy przejść wzdłuż Kanału Korynckiego i dojść do Zatoki Sarońskiej, niestety, nie daliśmy rady. Dotarliśmy do Mostu Korynckiego, gdzie dowiedzieliśmy się, że pozostało nam jeszcze 5 km. Przeraziliśmy się, bo nie jesteśmy specjalnie wysportowani, ani nawet na co dzień dużo nie maszerujemy, byliśmy zmęczeni, głodni i spragnieni wody, postanowiliśmy zawrócić. Niestety tak czasami bywa z celami, które sobie założymy, nie jesteśmy w stanie im podołać. Brakuje nam sił, odwagi, odpowiedniego przygotowania. Wcześniej nie sprawdziliśmy dokładnie drogi. Organizm nie był w stanie dłużej wytrzymać temperatury jaka tam panowała. Zapytaliśmy o najbliższy przystanek i tam się udaliśmy. Czekaliśmy na autobus około godziny, miewając myśli, że już nie przyjedzie, w końcu wróciliśmy szczęśliwi do miejscowości, w której mieszkaliśmy. Kiedy po powrocie sprawdziliśmy trasę, okazało się, że do celu mieliśmy 2 km.



Pamiętajcie, aby osiągnąć cel i nie ponieść porażki trzeba mieć wytyczony plan, sprawdzoną drogę i być przygotowanym.

"CELEM NIE JEST OSIĄGNIĘCIE CELU, ALE DĄŻENIE DO NIEGO" 
- Lech Konopiński

Ważna też jest sama droga do celu, nieistotne czy osiągniemy to co sobie założymy, ale to co wyniesiemy z tej wędrówki i czy naniesiemy poprawki przy kolejnej próbie.

Mam nadzieję, że coś z tej zawiłej historii wyciągniecie, a także, że nam się to udało i damy radę osiągnąć swój cel, przy busie. Mamy plan, wiemy co robić i jesteśmy przygotowani, nie wiemy tylko czy zmieścimy się w czasie, który sobie założyliśmy. Chcielibyśmy Wam bardzo podziękować za wsparcie i za to, że w nas wierzycie.



Informacje praktyczne

SKRÓCONA HISTORIA
Kanał Koryncki oddziela od Grecji półwysep Peloponez, łączy Zatokę Koryncką (morze Jońskie) z Sarońską (morze Egejskie). Ma około 6 km długości. Pierwsze plany - Periandra, pojawiły się w VI w p.n.e, jednak on wybudował drogę służącą do przeciągania statków na belach, której pozostałości możemy oglądać do dziś. W 67 roku Neron rozpoczął budowę Kanału Korynckiego.

Zatapiane mosty znajdują się na dwóch krańcach Kanału, opuszczane są do głębokości 6 m. Zostały wybudowane w 1988 roku.


AUTOBUSY
Autobusy odjeżdżają z Lutraki przy ulicy El. Venizelou łączącej się z Periandrou (mapka poniżej)
Koszt biletu z Lutraki do Korytu to 1,80 euro. Z Mostu Korynckiego do Lutraki - 1,90 euro.
O przystanki przy drogach trzeba pytać ludzi w pobliżu, ponieważ są nieoznaczone w żaden sposób, a czasami to tylko budka lub ustalone miejsce.





Pozdrawiam serdecznie
Dagmara








Nie odkładaj marzeń, odkładaj na marzenia - renowacja busa #5

Nie odkładaj marzeń, odkładaj na marzenia - renowacja busa #5

"NIE ODKŁADAJ MARZEŃ, ODKŁADAJ NA MARZENIA" 
- autor nieznany

Pamiętajcie, nie odkładajcie marzeń, bo kiedy je zrealizujecie jak nie teraz. Nie szukajcie wymówek, wszystko da się zrobić i wszystko jest możliwe! My właśnie odkładamy na marzenia, realizujemy to co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się nam nieosiągalne. Ja żyjąc w świecie marzeń i fantazjując o najdalszych podróżach, nie myślałam nawet, że będę prowadzić takiego bloga, a Mateusz, że będzie teraz pracował po godzinach przy busie.

Ostatnie upały dały nam w kość, ale busa mamy już w podkładzie! 

Sporo już za nami, ale też dużo przed nami. Busik jest już pomalowany w podkładzie, przed nami szlifowanie i lakier.

Któregoś dnia, kiedy przyjaciółka zobaczyła naszego busa, chwytając się za głowę i tak naprawdę widząc stary samochód bez drzwi, tapicerki i dachu (!), powiedziała mi: "Wiesz kiedy opowiadasz o tym co zrobiliście przy busie, to brzmi tak jakbyście budowali dom". Wspaniałe słowa, które dały mi wiele wiary i uświadomiły jaki ogrom serca wkładamy w prace przy busie. To przecież prawda, bus będzie naszym domem na kółkach, który zawiezie nas w najdalsze zakątki i najbardziej wymarzone miejsca.

Nie mogę się już doczekać "meblowania", kiedy podłączymy lodówkę, prysznic, wybierzemy dodatki, poduszeczki i inne drobiazgi. Ale jak się okazuje to już niedługo, został nam jeszcze miesiąc. Za miesiąc wyruszamy w podróż! Trzymajcie kciuki!
Zapraszam do oglądanie krótkiej fotorelacji (oczywiście moim okiem) z ostatnich dni.

Pozdrawiam serdecznie
Dagmara













Copyright © 2016 Dziennik Fotograficzny , Blogger