Skończyliśmy! - renowacja busa #10

 Skończyliśmy! - renowacja busa #10

Skończyliśmy! 

Po pięciu miesiącach zmagań, po godzinach pracy, do późna w nocny, możemy powiedzieć, że renowacja busa dobiegła końca. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, wszystko wyszło znakomicie, zarówno zewnątrz jak i wewnątrz. Jedyne co jest niedokończone to tapicerka siedzeń, niestety nasz tapicer nie zdążył jej wykończyć przed naszym wyjazdem oraz felgi czekające na nowe opony. Przeżyliśmy niezwykłą przygodę, mnóstwo śmiechu i żartów, ale nie obeszło się bez kłótni i masy zjedzonych nerwów, jednak zapamiętaliśmy te chwile jako wyjątkowe i warte wspominania. Odkryliśmy nową ścieżkę w naszym życiu, nauczyliśmy się lepiej organizować czasem, dzięki czemu zdołaliśmy ukończyć renowację busa.

Za nami pierwsza jazda i to uczucie, kiedy po kilku miesiącach dostrzega się ogrom włożonej pracy.

Kilka słów o naszym busie
VW T3 Dehler Profi z 1985 roku z silnikiem 1.6 td. Wyposażenie to 4 miejsca noclegowe, elektryczna lodówka, dwa palniki gazowe, stolik, dwie umywalki, jedna kuchenna, druga łazienkowa, wc i prysznic.

Historia VW T3 Dehler Profi

Mały samochód z wielkim wnętrzem, taki jest Volswagen T3 Dehler. Model, w którym na tak małej przestrzeni umieszczono wszystko co potrzebne. Dwaj bracia Willi i Heinz Dehler, którzy byli marynarzami zbudowali własną łódź żaglową, szybko ich pomysł i pasja przekształciły się w zakład produkcyjny. Chcąc sprzedać swoje łodzie musieli uczestniczyć w targach w różnych miejscach, Willi, jako marynarz był przyzwyczajony do spokojnego życia we własnym małym zaciszu, dlatego niechętnie korzystał z hoteli czy pensjonatów. Z tego powodu rozpoczął poszukiwania odpowiedniego pojazdu do zabudowy, pierwszym był amerykański Dodge Van, który pojawił się na rynku jako Dehler Attacheé (Ur-Dehler), wtedy produkowany VW T2 nie spełniał jego oczekiwań. Kiedy Volkswagen rozpoczął produkcję T3, Willi i Heinz w 1981 roku wprowadzili pierwszy model VW T3 Dehler, który był produkowany do lat 90. Tak powstała firma Dehler Mobile GmbH. Dzięki doświadczeniu w dziedzinie produkcji tworzyw sztucznych i form plastikowych wraz z innowacyjnymi pomysłami model ten stał bardzo szybko zyskał uznanie.

Podsumowując nasze zmagania z busem chcieliśmy podziękować przede wszystkim bliskim za wsparcie i okazaną pomoc, bez Was nie udałoby się nam to, a także Wam, drodzy czytelnicy, za wszystkie miłe słowa, komentarze oraz wiadomości prywatne, w których dodawaliście nam energii i motywacji do dalszych prac. Dziękujemy, że w nas wierzyliście!
 
Wszystkie relacje z renowacji możecie zobaczyć tutaj - RENOWACJA BUSA

Pozdrawiam serdecznie
Dagmara









Zobacz kolejny wpis:


Czy warto się tam wybrać? Jeziora Plitwickie - Wyprawa Bałkany #1

http://dziennik-fotograficzny.blogspot.com/2017/10/jeziora-plitwickie.html

Puzzle minionego lata - renowacja busa #9

Puzzle minionego lata - renowacja busa #9


Składanie busa jest jak układanie puzzli z miliona pięciuset kawałków, z tą różnicą,  że w tej układance brakuje obrazka z wierzchniej strony pudełka. Z tymi puzzlami to jest tak, że czasami idzie lepiej i wszystkie kawałki układanki pasują do siebie idealnie, a innym razem nie pasuje nic lub brakuje jakiegoś elementu, bez którego nie powstanie obrazek. Najgorzej jeśli okaże się, że ostatniego puzzla będzie brakować. Wiecie jakie towarzyszy temu uczucie? Kupiliśmy busa w rozdzielonych kawałkach, zresztą jak każde puzzle, kiedy poskładamy, dowiemy się. 


Można powiedzieć, że jesień już przyszła. Lubicie wspominać zamierzchły czas? Postanowiłam, że wspomnę nasze minione lato, które było nadzwyczaj wyjątkowe. Przeżyliśmy niesamowitą przygodę, zaczęliśmy realizować nasze marzenia. Codziennie po pracy walczyliśmy przy busie do późnych godzin nocnych. Odkrywaliśmy siebie na nowo, zaskakując się kolejnymi umiejętnościami i wytyczając swoją nową ścieżkę w życiu. Zadziwiające jest to, że minione lato nie było wcale bajeczne, brakowało czasu na wakacyjne wytchnienie, ciągle chodziliśmy zmęczeni i ze wszystkim musieliśmy się spieszyć, a jednak zapamiętaliśmy je jako piękne i wyjątkowe. 


Dlaczego? Było po prostu inne, nigdy wcześniej nie mieliśmy tyle obowiązków i pracy. Nieprzespane noce, zmęczenie, czasami nawet zdenerwowanie nie przeszkadzały nam, bo wiemy, że właśnie teraz jest czas na realizację marzeń. Wierzymy, że kiedy skończymy busa wyruszymy w podróż. 


Co zrobiliśmy? Zamontowaliśmy nakładki zewnętrzne na szybę, przednią szybę, wszystkie szafki, półeczki, kuchenkę i prysznic. Tapicer wykończył dach i obicia wewnątrz, wszystko zaczyna wyglądać jak należy. Można już nawet powiedzieć, że kończymy.

Zapraszam na kolejną fotorelację z renowacji naszego VW T3.  Na jednym ze zdjęć widać klamerki przy wykładzinie, tak się klei dywany, mówię Wam.

Pozdrawiam serdecznie
Dagmara

















Zobacz kolejny wpis:

Skończyliśmy! - renowacja busa #10

http://dziennik-fotograficzny.blogspot.com/2017/09/skonczylismy-renowacja-busa-10.html

Wytycz własną ścieżkę - renowacja busa #8

Wytycz własną ścieżkę - renowacja busa #8
  
" NIE PODĄŻAJ TAM, GDZIE WIEDZIE ŚCIEŻKA. 
PÓJDŹ TAM, GDZIE JEJ NIE MA I WYTYCZ SZLAK. "
- Ralph Waldo Emerson 

Wytyczanie nowych ścieżek w swoim życiu jest niezwykle istotne. Ciągłe odkrywanie czegoś nowego, swoich kolejnych umiejętności. Nie raz człowiek potrafi sam siebie zaskoczyć. Ważny jest ciągły rozwój, nie można zatrzymać się w miejscu, trzeba szukać nowych rozwiązań. My wytyczamy własne nowe szlaki przy renowacji busa. Nie zapomnijcie korzystać z możliwości jakie pod Waszymi nogami stawia los.

W końcu wygląda jak bus! Założyliśmy dach, który jest zrobiony z tworzywa, co nie było takie proste, przykleiliśmy nakładki zewnętrzne, ale najważniejsze - bus odpalił.

INFORMACJE PRAKTYCZNE
Dach został osadzony na Dekalin - Dekaseal, który pozostaje elastyczny.
Nakładki zewnętrzne przykleiliśmy na Sika - Sikaflex



Zapraszam na kolejną fotorelację!

Pozdrawiam serdecznie
Dagmara










Cierpliwość - potrzebna! - renowacja busa #7

Cierpliwość - potrzebna! - renowacja busa #7
Nie sądziłam, że na takich detalach zejdzie tyle czasu. 
Co teraz robimy? Składamy.

Czasami siadam w miejscu, gdzie ma być fotel pasażera i wyobrażam sobie te setki, a nawet tysiące kilometrów, które spędzę w tym właśnie miejscu. Ten delikatnie grający deszcz po szybie, albo wycieraczki nienadążające zbierać wody, słońce muskające swoimi promieniami, albo żar nie do wytrzymania, te godziny jazdy w nocy i oślepiające z przeciwnej strony samochody. Albo sytuacje, w których mówię "skręć w lewo", a on skręca w prawo i nadrobione kilometry, bo "zabłądziliśmy". To wszystko nas czeka. 

Od ostatniego czasu, jak to się mówi, za bardzo nie widać nas z miejsca. Przywracaliśmy do życia plastiki, czyli nakładki zewnętrzne, które zostaną przytwierdzone na busa. Przygotowaliśmy wszystko, po czym zostały polakierowane. Wysuszyły się porządnie i wypolerowaliśmy je. Bus też dostał już połysku! Ale ile przy tym było pracy... to wie tylko Mateusz. Co jeszcze? Wypraliśmy dywany w kolorze małego niedźwiadka, które będą na podłodze busa. Wyczyściliśmy przednią atrapę, oczywiście szczoteczką do zębów, którą gdzieś tam nawet widać na jednym ze zdjęć. Przykręciliśmy zbiorniki na czystą i brudną wodę. Instalacja elektryczna jest już w całym busie i nawet światła przykręcone. Mnóstwo czasu schodzi na takich drobiazgach, których nie widać, a to czegoś brakuje, a to coś nie pasuje. Ale najlepsze kiedy znajdziemy jakiś drobny element i zaczynamy się zastanawiać, co to jest i gdzie to ma swoje miejsce.

Cierpliwość - potrzebna!

Pozdrawiam serdecznie 
Dagmara










Fotoksiążka "Grecja 2016" od Saal Digital - recenzja

Fotoksiążka "Grecja 2016" od Saal Digital - recenzja


Wyjątkową pamiątką z każdej podróży są zdjęcia, ale jeszcze lepszą kiedy nie są w wersji elektronicznej, a można ich dotknąć. Pod tym względem jestem tradycjonalistką, zawsze wywołuję zdjęcia z wypraw, czy ważniejszych wydarzeń  miło wspominając czasy kiedy nie było fotografii cyfrowej, a każde zdjęcie należało dokładnie przemyśleć, żeby przypadkiem nie zabrakło kliszy. Idąc z duchem czasu, pierwszy raz, sprawdziłam jak to jest z fotoksiążką.


Miałam okazję testować fotoksiążkę od Saal Digital Polska. Proces projektowania jest bardzo prosty. Firma udostępnia intuicyjną aplikację z którą poradzi sobie nawet osoba nigdy nie używająca tego typu programów. Na początku wybieramy odpowiedni artykuł, następnie format i rozmiar fotoksiążki oraz zaznaczmy informacje takie jak ilość stron, grubość i powierzchnię stron. Ja wybrałam fotoksiążkę: 28 x 19 cm, 26 stron, z błyszczącą okładką i matowymi stronami wewnątrz. Następnie przesyłamy zdjęcia i projektujemy tak jak nam się podoba.




Nie mogłam doczekać się przesyłki, nie musiałam długo czekać, czas realizacji był błyskawiczny. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jakością wydruków, solidnym wykonaniem, wiernym odwzorowaniem barw, zwłaszcza, że wybrałam papier matowy. Martwiłam się umieszczając zdjęcia przez środek książki obawiając się znacznego podziału, jednak nie potrzebnie, zagięć w ogóle nie widać, co pozwala na rozmieszczenie fotografii na płasko. Okładka wyszła rewelacyjnie, zarówno przód, tył i grzbiet, a wszystko wygląda bardzo profesjonalnie.







Podsumowując, fotoksiążka to wspaniała pamiątka, z pewnością po latach będę do niej wracać z przyjemnością wspominając te wszystkie wyjątkowe chwile i wspaniałe miejsca w Grecji. Przekonałam się do nowego rodzaju fotografii, nie tylko wywołane w albumie, ale też w formie książki mogą rozbudzić pozytywne emocje.

Szczerze polecam!
www.saal-digital.pl

Pozdrawiam serdecznie 
Dagmara 







Copyright © 2016 Dziennik Fotograficzny , Blogger